Fundacja Republikańska
English

Komunikat prasowy

08.06.2010

Czy po 10 kwietnia tworzy się w Polsce wspólnota?


Kontakt dla mediów

Inne formaty

 

Po katastrofie nie będzie żadnej trwałej wspólnoty. To byłoby sprzeczne z naszym „charakterem narodowym” . Nadzieje można jednak pokładać w tym, że choćby garstka osób stwierdzi, że warto poświęcić się pracy dla dobra państwa.

2 czerwca 2010 roku gościem kolejnego z cyklu spotkań środowych był dr Rafał Matyja. Nasz gość spotkanie rozpoczął próbą odpowiedzi na pytanie: „Czy po 10 kwietnia wytworzy się w Polsce wspólnota?”. Jego odpowiedź w tej kwestii była kategorycznie negatywna, ponieważ, jak uważa, wynika to z charakteru narodowego polaków. Jesteśmy „narodem stanu wyjątkowego” i to, że udaje nam się raz na kilka, kilkanaście lat wspólnie się zorganizować (zazwyczaj spontanicznie) nie przesądzało prawie nigdy o wytworzeniu się trwałej wspólnoty.

Nie oznacza to jednak, że wydarzenia 10 kwietnie nie będą miały żadnych pozytywnych skutków. Po pierwsze katastrofa smoleńska miała wymiar „rekolekcyjny”. Pozwoliła wielu osobom uświadomić, a właściwie przypomnieć sobie o kwestiach ostatecznych. Być może doprowadzi to do sytuacji, kiedy jakaś część obywateli, dotąd zupełnie niezaangażowanych w politykę, stwierdzi, że „to wszystko jednak nie będzie działo się samo”. Przy odrobinie szczęścia może nawet jakaś garstka osób, stwierdzi, że warto poświęcić się pracy dla dobra państwa. Nie możemy liczyć na to, że dzięki temu polityka stanie się od razu czysta, ale być może zaczną funkcjonować w niej podstawowe mechanizmy selekcji pozytywnej. Zyskać na tym może więc stan polskich elit, jeśli przez elity rozumieć będziemy ludzi skłonnych wybrać życie mniej wygodne, ale poświęcone realizacji pewnej misji.

Kolejnym pozytywnym skutkiem tragedii będzie też zapewne pewien dystans społeczeństwa do mediów. Obrazy pokazywane po katastrofie, tak diametralnie różniły się od wizerunków pokazywanych przed 10 kwietnia, że przynajmniej w części zwykłych obywateli wzbudzić to musi pewien dysonans. Być może dzięki temu pewna część społeczeństwa zacznie nieco bardziej krytycznie traktować przekazy medialne. 

W rozważaniach dr Matyi pojawiła się również kwestia licznych głosów krytyki i obawy, grzmiących z wysokich piedestałów marmurowych i żelaznych autorytetów. Nasz gość stwierdził, że nie są to głosy istotne. To swego rodzaju krytyka dla zasady, wynikająca z generalnej obawy przed uczuciami patriotycznymi. Problem osób mówiących o niebezpieczeństwach wynikających ze społecznych zachowań polaków po 10 kwietnia, był raczej ich wewnętrznym problemem. Problemem odizolowania, z powodu braku odczuć które ogarnęły większość.

Po wyczerpującym wstępie, przeszliśmy do niemal dwugodzinnej sesji pytań. Nasz szanowny gość tłumaczył m.in., dlaczego elity są potrzebne  (ponieważ to one wyznaczają kierunki oraz realizują na najwyższych szczeblach założenia dzięki, którym państwa zachowują samodzielność i mogą się rozwijać),  dlaczego Polsce brakuje elit (ze względu na wasalizację myślenia - zapewne pozostałość po komunizmie) oraz dlaczego Polacy nie potrafią budować instytucji. Po tym ostatnim pytaniu dr Matyja postawił ciekawą tezę jakoby niedostatek instytucji wynikał z braku umiejętności robienie „drugiego kroku”. Takim „drugim krokiem” było np. tworzenie Solidarności po pielgrzymce Ojca Świętego do Polski w `79 roku. Nigdy później nie udało się przekuć żadnego zbiorowego wydarzenia w tak silny ruch i instytucję. Wynika to zapewne w krótkowzroczności, „politycznej młodości” naszych elit, braku świadomości, że powstawać powinny pozapartyjne instytucje, które choć w pierwszym momencie nie generują znaczącej wartości dodanej, to jednak mogą na trwałe zmienić krajobraz społeczno-polityczny kraju.

poleć znajomemu